Homilia o. Prowincjała do Czcicieli Ojca Pio w Wołczynie – tekst

{gallery}prowincjal.JPG{/gallery}
“To wcale nie jest oczywiste, że skoro przynależę do Grupy Modlitwy Ojca Pio to już nie potrzebuję nawrócenia. Wręcz przeciwnie! Potrzebujemy go tym bardziej!” Zapraszamy do zapoznania się z pięknym słowem jakie do Grup Modlitwy Ojca Pio w Wołczynie skierował podczas homilii o. Jacek Waligóra, krakowski minister prowincjalny Braci Kapucynów.


Bracia i siostry, czciciele św. Ojca Pio!

Pan Bóg daje nam swoje słowo. Właśnie mogliśmy je usłyszeć…
Słowo Boga jest mocne. To nie tylko opowiadanie, historyjka, ale słowo żywe, które może nas poruszyć, zmienić nas i nasze życie… To jest słowo Boga. Przez nie Bóg działa, stwarza, zbawia. Kto raz naprawdę usłyszał Słowo, nie może pozostać tym kim był wcześniej…

Ewangelia dzisiejsza przedstawia pewną sytuację. Do Jezusa przyszli ludzie i opowiedzieli Mu o pewnych tragicznych zdarzeniach. O ludziach zabitych przez Piłata, oraz o ofiarach wypadku, w czasie którego jakaś wieża zawaliła się na zupełnie przypadkowe osoby i też zabiła je.
Jezus wykorzystuje te sytuacje, aby pokazać swoim słuchaczom, że także przez takie zdarzenia Bóg coś chce ludziom powiedzieć. I nie chodzi tutaj o to, że skoro kogoś spotyka nieszczęście, to znaczy, że jest on człowiekiem winnym. Bo pod gruzami tej wieży byli także ludzie niewinni. Ale dla człowieka wierzącego, takie zdarzenie powinno stać się okazją do zatrzymania się i zadania sobie pytania o stan jego serca, o jego wewnętrzną kondycję. Jezus chce zachęcić swoich słuchaczy, aby uczyli się czytać zdarzenia, jako pewne znaki, które Bóg im daje ku nawróceniu.

Warto zapytać, jak my patrzymy na różne trudne, bolesne, czasem tragiczne zdarzenia? Czy prowokują nas one do pytania się sami siebie: czy nie powinienem czegoś zmienić w moim życiu? Może potrzebuję nawrócenia?
To wcale nie jest oczywiste, że skoro przynależę do GMOP to już nie potrzebuję nawrócenia. Wręcz przeciwnie! Potrzebujemy go tym bardziej! Może się nam wydawać, że jesteśmy tacy wspaniali, bo należymy do GMOP. Ale jest pewnie trochę inaczej. Może tak trzeba to zobaczyć, że jesteśmy w GMOP, ponieważ bardzo potrzebujemy tego, aby Bóg karmił nas swoim słowem, aby we wspólnocie mieć oparcie, którego na przykład rodzina nie jest w stanie mi zapewnić. Może tak trzeba to zobaczyć, że jesteśmy tutaj nie dlatego, że jesteśmy tacy wspaniali i wyświadczamy Bogu łaskę przychodząc na spotkania, ale dlatego, że Bóg jest wspaniały i bardzo nas kocha, i dlatego powołał nas do tej wspólnoty, aby nam pomagać, bo bez wspólnoty byśmy marnie zginęli… Warto nad tym pomyśleć jak to jest z nami. Co my naprawdę myślimy w głębi serca?

Bóg daje nam różne znaki, abyśmy nad nimi reflektowali, abyśmy rozeznawali, próbowali odpowiedzieć: co Bóg do mnie mówi? Nie do tych, których to dotyka, ale do mnie… np. sąsiadka ciężko zachorowała… czy to zdarzenie coś mi mówi? Może pierwszą myślą jest to, że: ją pokarało? A przez jej chorobę Bóg mówi także do mnie, że jeśli nie zmienię swojego życia, to spotka mnie coś gorszego…
Czy zatrzymuję moją uwagę na takich zdarzeniach w kontekście mojego życia wiary?

Bóg mówi też przez ludzi, przez świętych… dziś bł. Jan Pweł II oraz św. Ojciec Pio… Warto zapytać jak my patrzymy na tych świętych. Może tylko zachwycamy się, znajdujemy radość rozczytując się w życiorysach, w cudownych zdarzeniach, w ich wielkości… ale nie chcemy zmienić swojego życia. Np. nie podejmujemy próby pojednania się z synową, z teściową, z sąsiadem… Uważamy się za wielkich czcicieli o. Pio, ale nasze życie jest takie jakie jest.

Co powiedziałby mi dzisiaj o. Pio, gdyby dziś stanął przede mną i zaglądnął do mojego sumienia, do mojego serca? Dzisiaj, teraz, w tym momencie?!!! Byłby zadowolony z tego, że jego duchowe dziecko jest takie jakie jest? Wiem, że niekiedy człowiek nie ma sił, aby uporządkować swoje życie, ale czy przynajmniej jest w nas to pragnienie, ta wewnętrzna otwartość, aby coś zmienić? Jeśli z góry zakładam, że nie potrzebuję nawrócenia, że nie potrzebuję nic zmieniać, bo jestem OK, a inni mają się zmieniać i nawracać, to wtedy zamykam Bogu dostęp do mnie, wtedy Jego łaska nie przenika mnie, jestem ?nieprzemakalny” dla Boga i jego działania. I można robić mnóstwo ?pozorowanych ruchów” w postaci niekończących się modlitw, gestów… można składać ręce, wypowiadać kilometry różańców i litanii, i to wszystko na niewiele się zdaje, bo w najgłębszej istocie, w moim wnętrzu jestem zamknięty na Boga i Jego działanie, ponieważ uznałem, że jestem OK, że nie potrzebuję nawrócenia.

Zobaczmy, czy ? gdy słyszymy modlitwę o nawrócenie grzeszników ? czy zdarza nam się pomyśleć o nas samych??? Czy zdarza nam się uznawać, że to ja jestem tym grzesznikiem, który potrzebuje nawrócenia, bo inaczej marnie zginie?

W Polsce wielu ludzi deklaruje wiarę. Myślę, że to jest ciągle ponad 90-95 proc. Ale okazuje się np., że horoskopy w gazetach czyta ponad połowa (55 proc.) Polaków, a 46 proc. z nich przyznaje, że przynajmniej czasami kieruje się zawartymi w nich wskazaniami. Co siódmy badany (15 proc.) odwiedził kiedyś wróżkę (wynika z najnowszego sondażu CBOS).

Można składać ręce do modlitwy, można chodzić do kościoła, ale być “nieprzemakalnym” na działanie Boga, ślepym na znaki wzywające do nawrócenia, które On daje każdemu z nas każdego dnia: mnie i Tobie!!! Bóg mówi ciągle, daje znaki, posyła świadków… On czyni to zawsze po to, abyśmy zaczęli się nawracać, abyśmy zaczęli zmieniać swoje życie pod wpływem Jego słowa. Nie chodzi o wielkie rzeczy. Na początek chodzi o to, aby zaufać Bogu dziś, teraz, w tej chwili… i pozwolić, aby On poprowadził w tej sprawie, która teraz jest przed Tobą, którą teraz masz do zrobienia. Zrób to w Duchu, którego On Ci daje. Nie myśl, że to jest coś ponad Twoje siły. On daje Ci Ducha Jezusa Chrystusa, Ducha świętego, który już mieszka w Tobie, od samego początku, od chrztu św. Nie jesteś sam, nie jesteś zdany na siebie samego. On jest i pragnie tylko tego, abyś Mu zaufał, abyś pozwolił poprowadzić się: krok po kroku.

Nikt nie jest świętym od razu. Do świętości dorasta się na drodze posłuszeństwa, słuchając jak Bóg mówi do ciebie dziś, teraz i podążając za tym. Krok po kroku. Twoje życie ma być życiem według Ducha, jak mówi dziś św. Paweł. Nie według tego, co mówią ekonomiści, politycy, sąsiadka czy ? nie daj Boże ?wróżka i horoskopy. Twoje życie ma być życiem według Ducha, a nie według ciała. Duch prowadzi nas do świętości, do dawania życia, do miłości, do życia w przebaczeniu, w jedności, w zgodzie… Mamy żyć według Ducha. Nie tylko być pobożnymi, ale mamy całe życie kształtować według Ducha, który został nam dany. Całe życie: relacje rodzinne ? kształtować według Bożego Ducha, relacje we wspólnocie (GMOP)… relacje z sąsiadami… relacje w pracy ? wszystko według Ducha Bożego. Jeśli przynajmniej zacznę się nad tym zastanawiać , co to znaczy, żyć według Ducha Bożego w tym konkretnym obszarze mojego życia, to już jest dużo, to znaczy, ze zaczynam na serio traktować Boga i Jego słowo. Jeśli zacznę widzieć, że tego Ducha tam brakuje, to nie ma co się załamywać, ale trzeba prosić Boga, aby otworzył nas na Jego Ducha świętego, bo sami jesteśmy za słabi, aby cokolwiek zmienić w sobie, w naszym życiu.

Słuchać Boga, cierpliwie i pokornie, słuchać GO jak mówi przez swoje słowo (Pismo św.), przez znaki czasu (kataklizmy, wypadki, różne zdarzenia), przez świadków (święci), przez Kościół (nauczanie, kazania, katechezy, spowiedź)… słuchać jak mówi i próbować zmieniać swoje życie zgodnie z tym, co On mówi. Oto droga chrześcijańska, na którą jesteśmy zaproszeni: ja i ty! Oto droga dla nas wszystkich. Nie bójmy się jej, ale podejmijmy ją z radością, jak zrobił to JPII, O. Pio i wielu wielu innych. AMEN. 

Leave a Reply

Udostępnij ten wpis:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email