Adwentowa poezja pani Sabiny z Krotoszyna – poczytaj!!!

{gallery}adv.jpg{/gallery}

Adwent to czas tęsknoty, czekania, przygotowania… To czas nadziei. Czas zapraszania Jezusa do naszych serc. Niech w tym pomoże nam poezja p. Sabiny, zapraszam do lektury wierszy.

W Twoim domu wigilia

W Twoim domu Wigilia,

choinka błyszczy bombkami,

rodzina oblega stół,

opłatek już przełamany.

W Twoim domu Wigilia

i wyczekane prezenty,

gwar wesołych rozmów

i w tle już słychać kolędy.

…A za drzwiami obok

cisza boląca panuje,

starsza kobieta z różańcem

oczy swe wypłakuje…

W Twoim domu Wigilia,

rodzinne, wesołe święta,

jak bombki błyszczą Twe oczy.

Samotną sąsiadkę pamiętasz ?..

Nie wiesz, że jej choinka

jest przystrojona szyszkami

bo bombki w zeszłe święta

wytłukł jej mąż pijany…

Nie wiesz, że dziś nie miała

z kim dzielić się opłatkiem

bo mąż rok temu umarł

a kot się wymknął ukradkiem…

W Twoim domu Wigilia

i talerzy o jeden więcej

a za ścianą starsza pani

z różańcem w drżącej ręce…

A jutro w kościele się zdziwisz

czemu ręce jej drżą,

czemu ma spłakane oczy…

…Przecież życzyłaś jej ,,wesołych” świąt !


Wigilii czas

Gdy Wigilii czas nadchodzi

Zapach goździków, imbiru i cynamonu wszystkich za nos wodzi

Bo to magiczny moment dla wielu ludzi,

W których nagle poczucie braterstwa się budzi.

Jedni drugich na wieczerzę zapraszają

Przy czym najżyczliwsze słowa mawiają,

By tylko spędzić wspólnie te święta

I aby rodzinna w domu zabrzmiała kolęda.

Jak w każdym domu i w tym święta wielką tradycję mają

Zawsze wesołe i pogodne bywają.

Na środku pokoju ojciec z synem choinkę stawiają

I na samym jej szczycie gwiazdkę betlejemską wieszają.

Nieraz dziecko, bawiąc się, bombkę strąciło

Lecz swej rączki na szczęście nie skrzywdziło.

Choć zwykle piękne, to jednak te święta tej magii w sobie nie miały,

Tej rodzinie właśnie małe dziecko zabrały.

Swej pierwszej Wigilii nie przeżyło

I swych rodziców tą nieobecnością wielce zasmuciło.

Starszy braciszek dodawał rodzicom otuchy,

Jednak zniknęły te świąteczne duchy,

Które zawsze nadzieję dodawały

I wszelkie zmartwienia ze sobą zabierały.

Stał po środku pokoju i czegoś wypatrywał

Choinkę szalem srebrnym owijał.

Gdzieś daleko na horyzont nieba spoglądał

I zdaje się, że wszystkie gwiazdy z osobna oglądał.

Cichutko zawołał: ” Mamusiu do kolacji zasiąść już musimy,

Bo ten znak, co na niebie o tam widzimy,

To braciszek mój mały nam daje

I niebu tę cudowna magię nadaje.”

Potulnie siadają

I kolację spożywają…

Tak wielki czar i urok święta te mają

Choć bólu przecież wiele zadają,

A brak tych bliskich powoduje,

Że za swoje błędy tak bardzo się żałuje.

Tego dnia wszyscy razem przy stole zasiąść powinni.

Tak nie jest, ale nie my ludzie jesteśmy winni.

Czasem nie możemy zadecydować

I sami sobie swój los zgotować,

Dlatego wigilijny czas trzeba przeżyć szczęśliwie,

By następny rok nie minął złośliwie.

A chłopiec w gwiazdach odnalazł brata…


Kamień z serca

Gdy w naszej tradycji

Bóg przychodzi na świat

jest ciemno, mroźno, zima,

rękę do brata wyciąga brat

i swojej dłużej trzyma.

Zaprosi do stołu białego,

urazy i złości odrzucą,

rozświetli choinkę lampkami

i wspólnie kolędę zanucą.

Nawet talerz dla wędrowca będzie,

gdy miejsca przy stole nie stanie,

wspólną modlitwę odprawią,

za nieobecnych-wieczne spoczywanie.

Dobrze, że bywa taka noc.

Wierzymy, że kamień nagrzać się może,

innym ciepło przekaże,

gdy tak jest zimno na dworze

Próbujemy kamień pokochać,

choć po tej nocy, on znów jak z kamienia.

Nie słyszy, nie widzi, mało się uśmiecha.

Dobrze, że choć raz w roku, przy świętach

kamień spada nam z serca .


Przeżyć święta

W pogoni za szczęściem

Biegniemy przez życie

Tracimy świadomość

Popadamy w samotność

Rodzina jest już

Tylko przelotem

Mignęła nam w biegu

Jakby była za płotem

Niby tuż za rogiem

A jednak daleko

Wszystko takie obce

Jakby z Wenus było

Pędzimy tak stale

Drogami krętymi

Jak dziś nie zwolnimy

To się utopimy

W odmętach pokusy

W zaroślach obłudy

W zakamarkach kłamstwa

W powolnych męczarniach

Jest jednak ratunek

Dla zbłąkanych dusz

Oddać serce na tacy

Tęskniącej rodzinie

Dać w prezencie siebie

Bliskim i zranionym

Oddać dusze w pokucie

I zawierzyć Panu

On Ci dziś pomoże

Opamiętać rządzę

Otworzy Ci oczy

Po to dziś przychodzi

Więc siostro i bracie

Podziel się opłatkiem

Szczerze i głęboko

Oddaj serce rodzinie

Potrzebują tego


Adwentowy wieniec

Adwentowy wieniec a w nim świece cztery

stają się symbolem wymownej radości

kiedy Dziecię Boże do serca zapuka

przyjąć nam Go trzeba w pełnej gotowości

Zapalona świeca w niedzielny poranek

pierwszym jej promieniem serce nam ogrzeje

a kolejne znacząc niedziele Adwentu

przyniosą dla świata ukryte nadzieje

Odmienią czekanie adwentowej ciszy

niepojęta radość świat ogarnie cały

gdy Noc Wigilijna zapłonie ich światłem

i pobłogosławi nam Zbawiciel mały


W Adwentowej ciszy

W Adwentowej ciszy

czekamy na przyjście z nieba

Tego co kiedyś w żłobie

dziś w białym opłatku chleba

Chociaż niepokój i trwoga

serca i dusze ogarnia

czekamy aż je oświetli

betlejemska latarnia

Ona przyniesie nadzieję

na Zbawienie człowieka

tam gdzie maleńka miłość

nasze serca ogrzeje


W cieniu Betlejem

W cichości grudniowej nocy

blask gwiazdy zwiastuje

narodzenie Zbawiciela

Tam gdzie puste miejsce

czeka na gościa z dworcowej ławki

Pogodzeni z Bogiem i światem

łamiemy opłatek życząc

sobie wszystkiego dobrego

Kiedy zasiadamy do wieczerzy

marząc o pokoju i zgodzie

tony radosnej kolędy ulatują w niebo

Bóg się rodzi

A świat… spokojem kołysany

zasypia w cieniu Betlejem


Wigilijna samotność

Karp na talerzu kapusta z grzybami

ciasto makowe pieści podniebienie

obok puste miejsce czeka na gościa

na ścianie jakieś znajome cienie

Choinka nikłym światełkiem mruga

z każdego kąta smutek wychodzi

za ścianą obok wesoły gwar dzieci

dzisiaj w Betlejem Bóg nam się rodzi

Na czystym obrusie opłatek biały

któż go podzieli gdy sił brakuje

i tylko przy ciepłym płomyku świecy

jakąś namiastkę wigilii czuje


Narodziny

Gwiazda nowo narodzona

i dziecko nowo narodzone

dadzą nowe życie

bez grzechu i obłudy

każdy może

z tego źródła czerpać

w nieskończoność

radość przyjdzie

gdy słońce przeistoczy się

w wielką pomarańczową kulę

i w końcu stanie się

białym zimnym karłem.


Zaduma przy stajence

Dziękujemy Ci, Dzieciąteczko

Maleńkie, przy Panience

Dziękujemy za łzę niejedną

Zadumę przy stajence

Kiedy wraca Narodzenia czas

Wigilia i Święta

Przychodzimy do stajenki wraz

Ogrzać Twe rączęta

Dziękujemy Ci, Dobry Boże

Który w swej wielkiej sile

Co jest ważne ukazać pomożesz

W zadumy tej chwilach

Kiedy wraca Narodzenia czas

Wigilia i Święta

Przychodzimy do stajenki wraz

Ogrzać Twe rączęta


Boże Narodzenie

Dzisiejsze święto mieni się i złoci

Stół się ugina od przeróżnych łakoci.

A choinka? Choinka króluje,

Głód nasycony – byt serce raduje.

Ale czy ktoś jeszcze pamięta

Te sponad pół wieku Święta?

Chłodne i głodne wojenne,

Te okna bez świateł, ciemne.

Tylko księżyc z gwiazdką pospołu

Niemym blaskiem zapraszał do stołu.

A na stole z tradycji okruszyna,

Przy stole już bez ojca rodzina.

Choinka – jedyna gałązka zielona

Na wstążce z warkocza zawieszona

Na niej Anioł Stróż słomiany

Przez dalsze lata niezapomniany.

Za oknem księżyc świecił spokojny

Swą magią oddalał wizję wojny

Wtedy kolędy, choć cicho zanucone

Dawały siły, dla ducha osłonę.

„Bóg się rodzi, moc truchleje…”

Z nim rodziły się nadzieje,

Że przetrwamy ten rejs pod prąd

Aż do dzisiejszych „Wesołych Świąt” .


Betlejem polskie

Za oknem śnieg maluje drzewa szronem.

W kufajkę okutany mróz tupie pod progiem.

Już kometa rozpala ognistym ogonem

Światłość promienistą nad maleńkim Bogiem.

Już anioły się schodzą, już pasterze grają,

Po górach dolinach się niesie hosanna.

Demony w las się kryją burą wilczą zgrają,

gdy Dzieciątku kolędę nuci Święta Panna.

Wół i osioł oddechem ogrzewają Dziecię,

Święty Józef u żłóbka pochyla się z troską.

A z krain dalekich, ufając komecie,

mędrcy jadą, by oddać chwałę Jemu Boską.

A mały Jezus płacze, brykają owieczki,

Anielskie chóry grają, pasterze się cieszą.

Gwiazd korowody tańczą ponad stajeneczką.

Hej kolęda, kolęda – do Betlejem spieszą.


***

Dzisiejsze święto mieni się i złoci

do wigilii wchodzi się przez roraty

poprzez ciemność poranka

grudy pod stopami

bo nie wzeszła jeszcze tamta

betlejemska gwiazda

serce pulsuje nadzieją

brzemienną troskami

śnieg prószy…

a tam w Nazarecie święta Rodzina

błąka się pod osłoną nocy


***

do wigilii wchodzi się przez roraty

poprzez ciemność poranka

grudy pod stopami

bo nie wzeszła jeszcze tamta

betlejemska gwiazda

serce pulsuje nadzieją

brzemienną troskam

śnieg prószy…

a tam w Nazarecie i święta Rodzina

błąka się pod osłona nocy


Boże Narodzenie

Nie narodziłeś się Jezu

w świetle neonów

pastuszkowie nie biegli

do banków, marketów

nie szukali Cię

przy akompaniamencie

komercyjnych kolęd

wśród promocji marketowych gadżetów

Ty

wśród ciszy betlejemskiej szopki

czekasz niezmiennie

na czyste serca, dłonie

a pastuszkowie

na wierzbowych fujarkach

cichuteńko grają

li li li li la

gdzie jesteś człowieku

***

Świeci gwiazda nad Betlejem

– uśmiech Boga nad wiekami

świeci gwiazda nad Betlejem

a w Betlejem to my sami

Pokój ludziom dobrej woli

w chwale Boga Przedwiecznego

Pokój ludziom dobrej woli

pokój dla bliźniego twego.


Zamyślenia Adwentowe

Adwent czasem zadumania,

Nad przeżytym rokiem.

Do zastanowienia skłania,

Czy się lepszym jest choć trochę?

Czy spełnione są zadania?

Już listopad, w pierwszym dniu,

Tej zadumie sprzyja.

Po swych bliskich, zmarłych – znów –

Całun smutku nas spowija,

Wspominamy ich bez słów.

Znów dotyka przemijanie.

Upływ czasu, gdy przypomni,

Nam do śmierci przybliżanie,

I przed Bogiem rozliczanie,

Z darowanej, wolnej woli.

W czas adwentu, tęskny wzrok

I myśl tęskna Boga szuka,

Gdy Przyjaciel – Anioł Stróż,

Energicznie w serce puka,

Wzywa – „do pokuty rusz!”.


Czas Adwentu

Czas Adwentu, gdy nadchodzi,

Przedświąteczny, tęskny czas.

Zaraz radość w sercu rodzi,

Że Bóg z nami chce być wraz,

Bo ukochał wszystkich nas.

W czas Adwentu, zadumanie,

Każe zastanowić się.

Odpowiedzieć na pytanie,

Żyłam dobrze, czy też źle?

I naprawić, co jest złe.

Powymiatać z serca złości,

Precz odrzucić złe zamiary,

Ponaprawiać nieprawości,

Zlikwidować też przywary.,

By dochować Bogu wiary.

I jak Maria przed wiekami,

Odpowiedzieć Bogu „Tak”,

Bo Pan Jezus chce być z nami.

Z nami chce naprawiać świat,

By znów Brata kochał Brat.

Adwent dobrze, gdy przeżyty,

Wielką radość sercu da.

A Pan Jezus w Hostii skryty,

Przyjdzie, by zamieszkać w nas.

W ten grudniowy, święty czas.

Póki co, opłatkiem białym,

Dzielmy się tu wszyscy wraz.

By wraz z Dzieciąteczkiem małym,

Radość była w każdym z nas.

W ten Adwentu tęskny czas.


Mój Adwent

Życie jest oczekiwaniem,

Na Twe przyjście do mnie Panie.

Na Twe święte zmiłowanie,

Na spotkanie z Tobą Panie,

Twoje we mnie królowanie.

W chwilach spotkań z Tobą.

Serca mego otwieranie,

I do niego zapraszanie.

Ciebie Boże mój i Panie.

I serdeczne radowanie,

Ze spotkania z Tobą Panie.

Tyś jest moje dobro.

To jest ciągłe powstawanie,

Kiedy w grzech popadam, na dnie.

Nieustanne nawracanie,

I kolejne me spotkanie,

Z Tobą miłosierny Panie.

Bo być dobrze z Tobą.

Adwent mój, to przybliżanie,

Do Królestwa Twego Panie.

Ciągłe moje wędrowanie,

Tam, gdzie wieczne bytowanie,

Z Tobą Królu mój i Panie.

Wciąż mą kroczę drogą.

Moje życie, to mój Adwent,

To jest nieustanny zamęt.

To powstanie i upadek,

Skrucha i nad grzechem lament,

Z dobrem – zło, ciągłe zmaganie.

Z Tobą zniosę wszystko.

Adwent świecy to spalanie,

Jej końcowe dopalanie,

Gdy nadejdzie me konanie,

I ze śmiercią, gdy spotkanie,

Wiem, że będziesz ze mną Panie.

Pójdę, więc z ochotą.

Panie Jezu, mam nadzieję,

Gdy zakończę moje dzieje,

Ty powołasz mnie do Siebie,

I ja będę miała w niebie,

Własne Boże Narodzenie!!!

By narodzić się na nowo.


Opłatek

Ile w Tobie bożej Mocy,

Ile jest Miłości.

Jakże w sercach czarnej nocy,

Rozjaśniasz ciemności,

Radością zagościsz.

Kiedy Tobą się łamiemy,

Chłód serca kruszeje.

Gdyż lepszymi być pragniemy,

Budzą się nadzieje.

I duch Boży wieje.

Mamy tyle serdeczności,

Dla bliźniego swego.

Życząc zdrowia i radości,

Dobrych dni, pięknej Miłości,

Wszystkiego dobrego.

Bez wyjątku, w każdym z nas,

Życzliwości pod dostatkiem.

Żal, że tylko ona trwa,

W wigilijny święty Czas,

Gdy dzielimy się Opłatkiem.

Gdybyś my tak chcieli,

Jak Opłatkiem, dzielić chlebem.

Zawsze na tej, naszej ziemi,

Pokój, radość mieli,

Które stały by się niebem.


Sabina Urbaniak

Krotoszyn 



Leave a Reply

Udostępnij ten wpis:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email