O przeżywaniu tajemnicy Bożego Narodzenia przez Ojca Pio - czytaj !!!



"Ma granice nieskończony" to artykuł Aniki Djoniziak red. "Opiekuna" dotyczący naszego świętego i jego wrażliwości podczas przeżywania świąt Narodzenia Pańskiego. Zapraszam do uważnego przeczytania artykułu nt. wspomnianego tematu.

Ma granice Nieskończony

Wszechmogący Bóg przybrał postać najbardziej bezbronnej istoty - dziecka. Nie dlatego, by zachować naturalny porządek ludzkiego rozwoju, ale by przekonać nas, że ,,kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" (Mk 10, 15).

Każda kolejna pamiątka Bożego Narodzenia jest okazją dla przypomnienia, jak ważna jest relacja dziecka Bożego do Ojca. Pomogą nam w tym święci ojciec Pio i siostra Faustyna, którym Jezus nie raz ukazał się jako Dzieciątko.

Jednym z przełożonych klasztoru w San Giovanni Rotondo, gdzie mieszkał i posługiwał ojciec Pio był ojciec Ignazio de Ielsi, który w swoim ,,Dzienniku" napisał: ,,To daremne chcieć opowiedzieć, z jakim uczuciem ojciec Pio świętuje Boże Narodzenie. Myśli o tym i liczy dni, które dzielą go od jednego Bożego Narodzenia do drugiego, już od dnia następnego po święcie. Dzieciątko Jezus ma dla niego szczególne znaczenie. Wystarczy, że usłyszy dźwięk pastorałki, kolędy, a już jego duch unosi się wysoko jak w ekstazie" (24 października 1923; ,,Głos ojca Pio" 2002). Ta cześć dla Bożego Narodzenia (nie jako święta, ale wydarzenia) nie pozostała obojętna Bogu, który objawił się ojcu Pio trzykrotnie: w 1911, 1919 i 1922 roku, jako Dzieciątko.


Niemowlę z ranami

Kiedy ojciec Pio rozchorował się podczas pobytu w Venafro (niedaleko Monte Cassino), późną jesienią 1911 roku, według świadectwa ojca Agostino zapisanego w jego ,,Dzienniku" doznawał wielu szatańskich ataków, ale też częstych ekstaz, podczas których widział Jezusa, Matkę Najświętszą, czy św. Franciszka. Pewnego dnia Święty z Pietrelciny doznał najbardziej szczególnego w historii objawienia Dzieciątka Jezus ? było ono bowiem pokryte ranami na stopach, dłoniach i piersi. Ojciec Pio zapytał: ,,Mój Jezu, dlaczego jesteś dziś rano taki mały? Nagle stałeś się mały!" Potem zwrócił się do swojego anioła stróża z prośbą, by pokłonił się Dzieciątku, a potem, by ucałował Jego rany. Święty nie mógł się nadziwić temu cudownemu zjawisku i rozmawiali z sobą o sprawach związanych z Komunią Świętą, którą przynosił ojcu Pio Agostino powtarzając po francusku: ,,Dzieciątko! Dzieciątko!". Na zakończenie Święty miał mówić: ?Dziękuję, mój Jezu, dziękuję! Idź na swoje miejsce, mój Jezu". W tym objawieniu łączą się postacie Jezusa jako małego dziecka z Panem ukrzyżowanym, który jest wciąż tą samą Osobą szczególnie otoczoną czcią przez Kapucyna pozostającego z Jezusem w głębokiej zażyłości. Ta poufałość i czułość wcale nie wykluczała wielkiego szacunku i czci zarówno dla Dzieciątka, jak i Ukrzyżowanego, ale doskonale się z nimi łączyła. Osiem lat później drugą wizję Dzieciątka ojciec Pio miał w rocznicę nocy otrzymania stygmatów. Tym razem świadkiem tego wydarzenia był gwardian klasztoru w San Giovanni Rotondo ojciec Raffaele, który mieszkał niemal naprzeciwko celi ojca Pio. W swoim dziele ,,Kilka uwag o życiu ojca Pio i moim długim z nim pobycie" zakonnik ten napisał: ,,W nocy z 19 na 20 nie mogłem zasnąć. Nie wiem, dlaczego, być może z powodu ciepła. Około północy wstałem z łóżka trochę wystraszony. Korytarz tonął w ciemnościach, które rozpraszało jedynie małe światełko naftowej lampki. Kiedy miałem wyjść z pokoju oto przeszedł przede mną ojciec Pio, cały rozpromieniony, z Dzieciątkiem Jezus w ramionach. Szedł powoli i odmawiał swe modlitwy. Przeszedł przede mną, promieniejący od światła i nawet nie zauważył mojej obecności. Dopiero po kilku latach dowiedziałem się, że 20 września był dniem rocznicy otrzymania przez niego stygmatów. Jak widać nawet wizja Dzieciątka Jezus jest związana ze stygmatami, a zatem również z męką Jezusa" (,,Głos ojca Pio" 2002).


Zabawka dla małego Jezusa

Trzecie objawienie Dzieciątka Jezus ojcu Pio miała widzieć jego duchowa córka z Pietrelciny. Kiedy Ojciec mieszkał w San Giovanni Rotondo, wtedy często Łucja ? udając się do miasteczka Gargano ? prosiła go o radę i wskazówki w ważnych kwestiach swego życia duchowego. W 1922 roku pragnęła ona spędzić wigilię Bożego Narodzenia w pobliżu swego duchowego ojca. Dzień był bardzo zimny, dlatego bracia ustawili w zakrystii naczynie z ogniem, a Łucja i dwie inne kobiety czekały przy cieple do północy na Mszę św., którą miał sprawować św. ojciec Pio. Tuż przed północą, kiedy towarzyszki Łucji zasnęły, a ona wciąż trwała odmawiając Różaniec, Święty zszedł ze schodów zakrystii i zatrzymał się przy oknie. Najpierw kobieta dostrzegła świetlistą poświatę, a później Kapucyna z Dzieciątkiem Jezus na rękach. Jego twarz była rozpromieniona. Gdy wizja znikła ojciec Pio zauważył osłupiałą Łucję, a kiedy potwierdziła, że widziała to samo, co on, zabronił jej komukolwiek o tym mówić.

Każdym świętom Bożego Narodzenia w życiu ojca Pio towarzyszyła autentyczna radość płynąca z wcielenia Syna Bożego, z którym Święty jednoczył się w duchowych przeżyciach i codziennym życiu. Jednak zawsze były to także święta przeżywane w perspektywie krzyża, ze świadomością Chrystusowej ofiary, która każdego dnia dokonuje się na nowo. Sam ojciec Pio choć był w relacji z Dzieciątkiem bardzo bezpośredni i serdeczny, jednocześnie jego serce przepełniała pokora: ,,Jestem zabawką Dzieciątka Jezus. Ono samo często mi to powtarza, lecz to, co jest gorsze, to fakt, iż Jezus wybrał sobie zabawkę bez żadnej wartości. Żałuję jedynie, że ta zabawka brudzi jego boskie rączki. Myślę, że pewnego dnia wyrzuci mnie do rowu i już więcej nie będzie się bawić" (List do ojca Agostino, z 18 stycznia 1913 roku - ,,Głos ojca Pio" 2002). Choć Zakonnik zdawał sobie sprawę ze swojej nędzy i słabości, kochał Boga i wiedział, że mimo wszystko Bóg kocha jego. Te same myśli towarzyszyły siostrze Faustynie ? mimo naszych słabości, w pokorze i uniżeniu powinniśmy mieć świadomość swojej wartości wynikającej z umiłowania przez Bożą Dziecinę. 

[fragment artykułu Aniki Djoniziak z "Opiekuna" Nr 26(408) 2013]